Blog > Komentarze do wpisu
Zabawy z lutowaniem.

Jak postanowiłam, tak zrobiłam, innymi słowy sporą część czasu wolnego spędziłam nad zabawami palnikiem. Ilość miedzi, jaką wykorzystałam, zanim zaczęło mi wychodzić jest całkiem spora, no ale nie da się nauczyć bez prób i bez błędów... zwłaszcza, jeśli się jest kompletnym samoukiem :)

Ale spróbowałam, posmakowałam, spodobało się, więc pewnie jeszcze bawić się będe nie raz i nie dwa. Na razie jednak tylko dwie rzeczy, które mogę pokazać, bo reszta skończyła praktycznie jako kupka złomu :) Prototypami to można nazwać.

Ale i tak radocha wielka. No i w głowie plan powstał, by w końcu zakupić trochę srebra, więc może w marcu, bo raczej nie wcześniej, popełnię coś w innym metalu :)

Pierwsza obrączka jest gruba, bo ma jakieś 8mm szerokości, fakturowana i zoksydowana, chociaż z małym błędem, bo mi się przypadkiem lut przykleił w miejscu kompletnie nie tym co trzeba :) a że miałam lenia, to i nie wypiłowałam go do zera, ale jak dla samodzielnego noszenia - efekt mnie zadowala.

BigC

 

Drugi pierścionek to efekt zabawy kawałkami blachy, który przerodził się w pomysł. Wykonany w całości z miedzi, zoksydowany, na małym kwadracie udało mi się rozpłynąć lut, więc w sumie jest posrebrzany ;)

sobota, 21 lutego 2015, druciarnia

Polecane wpisy